Podobno kanclerz Otto von Bismarck miał kiedyś powiedzieć, że to „źle, jeśli ludzie wiedzą, jak się robi politykę i… kiełbasę”. Podobno mało to „smaczne”, a jeśli to ktoś raz zobaczy, nie będzie chciał jeść kiełbasy ani zajmować się polityką. Nie inaczej u nas, w stolicy Księstwa Łowickiego, w „dumnym Grodzie pelikanów” i księżackich „gwiozd”. A co właściwie się takiego wydarzyło?

Pamięć „rybki” to za mało, żeby świadomie wybierać własnych reprezentantów… Trzeba pamięć coś więcej.

Na naszych oczach, w Łowiczu skończył się 3-ci burmistrz! A tej historycznej dymisji, prawie nikt nie zauważył. A miało się tyle dziać za jego sprawą! Tyle nadziei! Zakres obowiązków miał imponujący, bo „odpowiadał prawie za wszystko”… I jak teraz żyć? Gdzie „powiew świeżości”, gdzie bryza „nowoczesnego” myślenia? Nigdzie. Wg planu miał siedzieć i kiwać głową, co też robił. Inaczej mówiąc zachował aktywność ozdobnej paprotki. Od podlania do podlania. Albo „figowego listka”, przykrywając mizerię ostatnich 13 lat łowickiej władzy, pod patronatem najgorszego gospodarza miasta w historii wolnego samorządu.

Niestety, nic 3-ci burmistrz nie zwojował, bo nie umiał*, nie chciał* i nie pozwolono mu* (niepotrzebne skreślić). Nie ma to znaczenia, jakie poda on lub jego środowisko uzasadnienie. Odszedł. „Mała strata, krótki żal” – jak mówi przysłowie.  

Ale, przez ostatni rok radni, który pochodzili z jego ugrupowania, „sztymowali” nowo-stary ratuszowy układ. Podnosili rękę na komendę wg życzeń KJK. Aż wreszcie „starsi i mądrzejsi” jego zaplecza  uznali, że lepiej trzymać się możliwie daleko od kolejnych „sukcesów” ratusza i zaciąganych kredytów. I chociaż to mogło się samemu zainteresowanemu nie podobać (no bo paprotkom całkiem dobrze na parapetach w ratuszu), złożył rezygnację.

Co dalej? KJK nie ma obecnie stabilnej większości w radzie. Może radni PiS połączą siły z „sierotami” po Siewierze? Może sesje będą „mniej miłe”, bo do tej pory, „szły” wg życzeń KJK i hasła: Łowicz jest najważniejszy! Mamy zatem kolejne kredyty „na pokrycie wydatków bieżących”, „rozgrzebane” tematy: wiaduktu, budowy dróg dojazdowych na wiadukt, oczyszczalni i tunelu. Wszystko drogie, że aż strach! A pomysł na Łowicz? KREDYT. Po co szukać możliwości zwiększenia dochodów miasta (wzrostu podatków nie liczę, bo to też w zasięgu mózgu burmistrza Kalińskiego), pomysłu na rozwój biznesu, na wskazanie i wykorzystanie rezerw, podniesienie efektywności zarządzania…  Łatwiej wziąć kredyt, a do tego niezbędni są radni! A może burmistrz Bończak się wykaże? Nie. Ale jest światełko w tunelu! Nowoprzyjęty do ratuszowej rodziny naczelnik Cipiński! On „da radę”! Teraz, „wespół-w-zespół”, zaproponuje coś na miarę dotychczasowych „sukcesów”:  np. malowanie skrzynek po owocach albo „pasywny” budynek hali widowiskowej za dofinansowanie europejskie (choć tu, żeby „dostać” milion zł, trzeba „włożyć” ze 3 miliony własnych złotówek. Oby szkół, wiedzy i doświadczeń mu wystarczyło. Dobrze chociaż, że to powiatowy radny, a tam -jak wiadomo- tylko „łebskich gości” przyjmują.

W obecnej sytuacji może też swój ruch wykonać lokalny PiS. A, że to mało przyzwoite? Chwila wstydu, a potem sama słodycz i chwała… Tutejszymi mediami nie ma się co przejmować, one wszystko „przykryją” i usprawiedliwią. Podobno „obwąchiwanie” już się zaczęło. Ale jeśli PiS licytować będzie za wysoko, KJK wróci do Siewiery. Wtedy coś się jednak dla „głodnej Litwy” z jego otoczenia znajdzie… Jeśli nie ZEC, to może SREC, albo jakaś-inna-fikcyjna synekura. A w tle, będzie nasilał się proces „wyciągania radnych”. Podobno już 2 dołączyło… Buldogi pod dywanem walczą w najlepsze. Czy znajdzie się ktoś gotowy „w imię rozsądku” dołączyć do „drużyny Kalina”? Posada paprotki czeka. 

Szykujcie się łowiczanie, bo podwyżki podatków i opłat tuż, tuż… Będzie ich „500+”.

PS 1.
Podobno nad-naczelny redaktor Tomasz Lis, komentując politykowanie w „tym kraju” z pogardą się wyraził, że „polscy wyborcy mają pamięć złotej rybki” (RR). Można im „wcisnąć”, co się chce… Jeśli kogoś to obraża, niech się pamięcią dłuższą niż ta rybia, wykaże! Zapamiętajmy, kto głosował wg życzeń naszego (z krwi-i-kości-naszego) „łowickiego Kukuńka” – tj. pana burmistrza Jana Krzysztofa Kalińskiego (gdyby ktoś nie skojarzył). Pytajmy o już wykonane budżety obywatelskie, przy okazji spotkań z naszym ulubieńcem (rusza właśnie objazdowe kino po dzielnicach). Ja też mam na takie spotkanie pytanie: Gdzie są w łowickich parkach te słynneławeczki altankowe dla karmiących z przewijakami”. Tak, tak… Taki projekt odbył się w „Grodzie pelikanów”! Dla lokalnych dziennikarzy (też tych szkolnych) zadanie:  przeprowadzenie wywiadu z PT mamą (lokalnego pochodzenia), która z takiej ławeczki skorzystała. Zawsze to świadek historii i warto go w świadomości społecznej utrwalić. Dobrej rozmowy życzę.   

PS 2.
-O „budżecie obywatelskim” przeczytasz:
http://pawelkolas.eu/portfolio/pajdokracja-po-lowicku-o-co-chodzi-w-budzecie-obywatelskim/

-Inne propozycje  pytań do naszego najlepszego burmistrza można znaleźć: http://pawelkolas.eu/portfolio/pytania-dla-burmistrza-kalinskiego-poradnik-mieszkanca-1/
http://pawelkolas.eu/portfolio/pytania-dla-burmistrza-kalinskiego-poradnik-mieszkanca-2/